Polecany post

Dobrodziejstwo

Refleksja biblijna w oparciu o Ewangelię św. Jana 5,17-30 ''Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im ...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan. Pokaż wszystkie posty

17 mar 2018

Dobrodziejstwo

Refleksja biblijna w oparciu o Ewangelię św. Jana 5,17-30

''Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ uzdrowił w szabat. Lecz Jezus im odpowiedział: Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam. Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. W odpowiedzi na to Jezus im mówił: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, że nadchodzi godzina, nawet już jest, kiedy to umarli usłyszą głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą, żyć będą. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym. Przekazał Mu władzę wykonywania sądu, ponieważ jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia. Ja sam z siebie nic czynić nie mogę. Tak, jak słyszę, sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał.''

Dobroczyńca 

Każdy z nas zapewne dobrze zna znaczenie tego słowa i wie, że oznacza ono kogoś, kto czyni i niesie ze sobą dobro.
Wszystko przez to, że chodzi o to, że jak to napisał św. Jan Apostoł mamy miłować nie słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Ciekawe za co chcieli zabić Pana Jezusa Jego wrogowie. Za miłość? Za dobroć? Za prawdę? Jezus miłuje całym sobą – wypełnił przykazanie miłości.

Bóg jest Dobrem Najwyższym. Jezus nazywa Boga Ojcem. Bóg jest naszym największym dobroczyńcą, naszym najwspanialszym darczyńcą. Pan Jezus podkreśla, że Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Wzoruje się na Ojcu. To co czynił na ziemi było odzwierciedleniem tego, co widział u Ojca. Syn zawsze uczy się od Ojca.

Dobro jakie otrzymaliśmy nosi imię miłości. Bóg w Trójcy jedyny dzieli się sobą. Jest miłością, a więc dzieli się miłością. To jest dobro dzięki któremu żyjemy. W miłości poruszamy się i jesteśmy. Bez miłości zamieramy w bezruchu. Umieramy! Bóg jest największym dobroczyńcą, bo sprawia, że żyjemy.



 Darczyńca

Chciałabym teraz użyć innego słowa, a mianowicie darczyńca. Chociaż jest to synonim, ma wiele innych wymiarów, pomocnych w dalszej mojej refleksji. Darczyńca bowiem to ktoś, kto z tego co posiada czyni dar. Ma możliwości i wciela je w życie. Darczyńcami dziecka są ojciec i matka, którzy w akcie małżeńskim poczynają nowe życie. Dzielą się sobą! Ojciec daje chleb, rybę i jajko. Matka daje mleko, przytulenie, serce. Człowiek drugiemu daruje czas i zdolności. To, co moje przez ten gest staje się darem. Egoizm znika, a pojawia się miłość bliźniego. Czyż nie jest to piękny świat budowania relacji, tworzenia więzi (nie są to uzależnienia!)?! Pan Jezus mówi, że to, co uczynił jest owocem miłości: Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni...jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. Największym darem jest bowiem życie!

Wskrzeszenie umarłych to także wskrzeszanie umarłych relacji. Co zabija relacje? Nieprzebaczenie. Jak możemy wskrzeszać w praktyce? To proste słowo przepraszam lub też z większym nośnikiem treści i emocji przebaczam. Bóg okazuje swoją wszechmoc w łasce przebaczenia. Ojciec wydając Syna, a dokładnie darując Go nam robi rzecz niewiarygodną. To, co było podstawą do wyroku śmierci dla nas grzeszników uczynił darem. Dług przestaje być długiem, a staje się darem dla nas. 

Pamiętamy przypowieść o dziesięciu tysiącach talentów darowanych?! W przebaczeniu nam naszych win objawia się Bóg Darczyńca. I zaprasza nas do tego samego! Nie mamy skazywać na śmierć, nie mamy sądzić. Zostawmy to w rękach Syna! 

 Nie zapomnę!

Jak wygląda sąd Syna? Ojcze przebacz im bo nie wiedzą, co czynią... w Jego imię jesteśmy w stanie przebaczyć wszystko, a wtedy przechodzimy ze śmierci do życia. Przebaczenie ma moc ożywienia! Będąc zakorzenieni w Jezusie mamy życie w sobie.

Przyjdzie bowiem – na każdego – taka chwila, że usłyszymy głos Pana Jezusa i... ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia.

Wolą Ojca jest byśmy wszyscy byli zbawieni – byśmy na wieki żyli darem życia. To jest pragnienie Ojca – kochać i być kochanym. Nie rzucajmy słowami: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. To największa obelga dana Dobroczyńcy, Najwyższemu Dobru. Posłuchaj uważnie: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.



Bóg , który jest Miłosiernym Ojcem, nigdy nie zapomina o swoim dziecku.
A czy Ty zawsze o nim pamiętasz?





24 wrz 2016

Prawdziwa miłość

Rozważanie w oparciu o tekst ewangelii J 10,11-18

''Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.''


Prawdziwa więź
 Wspomniana przeze mnie perykopa biblijna, pokazuje, że Pan Bóg zaprasza każdego z nas do stworzenia z nim bliższej więzi. Jako pasterz, który dba o swoje owce, wyświadcza nam pewnego rodzaju służbę. Zaprasza nas do tworzenia z nim wspólnoty każdego dnia naszego życia. Tworzy więź. Prawdziwą, taką, która nie przeminie z podmuchem jesiennego wiatru. On w w swoim miłosierdziu, nie wybiera sobie osób, które kocha mniej czy bardziej. Każdemu z nas daje w równym stopniu. Kocha bezwarunkowo. Warto jest przyjąć jego zaproszenie.

Przynależność
Według psychologicznego punktu widzenia, a dokładniej piramidy potrzeb wg. Abrahama Maslowa, każdy człowiek posiada potrzebę przynależności. Chce być częścią czyjegoś świata, być akceptowanym, kochanym. Pan Bóg poprzez tą przynależność właśnie, zapewnia nas o tym, że naprawdę zależy mu na swoich owcach,którymi  jesteśmy. Chroni nas nie dla tego, że czerpie z nas konkretne korzyści, ale dlatego, że jesteśmy jego częścią. Najlepiej tutaj obrazuje ten fakt, fragment perykopy biblijnej, nawiązujący do jednej zagubionej owcy. 
Chociaż popełnimy błąd, chociaż zboczymy z drogi, miłosierny Bóg zawsze nam wybaczy i da kolejną szansę. Pytanie tylko, czy będziemy chcieć z niej skorzystać?

Zagrożenie
Często w życiu się zdarza, że podobnie jak owce przyciągają wilka, gdyż są dla niego łatwą zdobyczą, my również przyciągamy do siebie niewłaściwych ludzi.
Technika polowania nie jest tajemnicą. Wilk, wywołuje w stadzie panikę, aby móc łatwo zaatakować. Owca, kiedy się boi, w sytuacji zagrożenia, nie jest w stanie dostrzec obecności pasterza, który ją ochroni. Podobnie działa nasza natura.
Zagrożenie, które stwarza wilk, pokazuje w jasny sposób jak łatwo można rozbić jedność międzyludzką i jednocześnie w relacji z Bogiem. W momencie, w którym wilkowi udaje się zastraszyć, pojedynczo niszczy poszczególne owce, bo są bezbronne. Owca w rozproszeniu nie tworzy bowiem już owczarni.

Bóg pomimo sytuacji zagrożenia, stanowi dla nas mur obronny. Jeżeli mu zaufamy, jeżeli pozwolimy mu się prowadzić w naszym życiu, możemy być pewni, że nie stanie nam się krzywda.

Wiara, daje siłę 
Wiara daje siłę. Owca, która nie znajduje się w zasięgu wzroku pasterza, a jest poza owczarnią, ryzykuje śmiercią. Nie jest ona na tyle silna, aby móc obronić się samodzielnie przed czyhającym na nią niebezpieczeństwem. Kiedy wierzymy, dostajemy od Boga nową siłę. Dzięki tej sile, możemy zrozumieć jak wielkie jest niebezpieczeństwo.

Bóg nie skazuje nas na samotność. Towarzyszy nam każdego dnia. Niebezpieczeństwo oczywiście nie mija, mimo jego obecności. Każdy kto znajduje się w bliskiej relacji z pasterzem, musi być świadomy zwiększonej siły ryzyka. 

Boża bliskość jest siłą ! Wiara jest moją tarczą i oparciem!. Murem obronnym i poczuciem bezpieczeństwa.

Podejmij decyzję- czy chcesz dać szansę temu, który chce Cię chronić??


13 sie 2016

Piękno Bożej obecności



Wyświetlanie heart-commandments.jpgRefleksja na podstawie  J 21,1-19

''Jezus ukazał się znowu nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: Idę łowić ryby. Odpowiedzieli mu: Idziemy i my z tobą. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia? Odpowiedzieli Mu: Nie. On rzekł do nich: Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie. Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: To jest Pan! Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko - tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili. Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: Chodźcie, posilcie się! Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: Kto Ty jesteś? bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im - podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał. A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje. I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje. Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie? I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną!''

Podejmowany trud- część życia
Wspomniany powyżej fragment perykopy biblijnej  uczy, że podejmowanie trudu jest częścią życia. I chociaż doświadczenie uzniów, można by określić mianem totalnej klapy, to moment kryzysu wzmocnił ich wiary. Uczniowie, którzy nad Morzem Tyberiadzkim usłyszeli słowa '' Nie lękajcie się'' powrócili do tego, co umieją najlepiej. Idąc za Jezusem, nigdy nie stracimy naszych talentów.

Z Bogiem w życiu łatwiej
Bóg jest tym, kóry nas w życiu prowadzi i z nim jest w życiu łatwiej.
Jezus nie ma pretensji do swoich uczniów. Nie czyni im wymówek z podwodu tego że wypłynęli na Jezioro bez niego.  Bóg dzięki swojemu Miłosierdziu, podsyła rozwiązania. Nie pozwala człowiekowi na to, aby się męczył i trudził w sposób nie potrzebny. Nie ma takiej sytaucji z której nie byłóby wyjścia. Jest tylko jeden podstawowy warunek, zaproszenie do niej Pana Boga.
Trzeba tylko umieć rozbudzić w sobie pokorę dziecka i z tą pokorą szukać w swoim życiu pełnych sieci. Nie wtedy kiedy my chcemy, ale wtedy gdy będzie to zgodne z wolą Boga. Warto jest poczekać. Warto wzbudzić w sobie cierpliwość. 

Bóg dotyka każdego z nas 
Bóg dotyka każdego z nas. Nie wybiera między nami . Nie kategoryzuje na lepszych i gorszych. Najlepszym przykładem jest tutaj Szymon Piotr, kierujący się odruchem swojego serca.  Każdy z uczniów po całej nocy, jak to bywa w przypadku każdego innego człowieka, był zapewne zmęczony i głodny. W tym momencie Jezus zaprasza ich do współnego ucztowania.
Bóg dotyka każdego z nas. W sposób niezwykle wyjątkowy. Wyjątkowy na tyle że dzięki mocy mocy Bożego dotyku,jesteśmy w stanie podejmować z innymi ludźmi temat miłości.
Poprzez dialog, dochodzimy do poznania prawdziwej treści. Warto rozmawiać,a  poprzez rozmowę pozwalać Bogu wypełnić w swoim życiu słowa -'' Pójdź za mną'' i podjąć próbę kroczenia drogą Bożą, drogą pełną miłości.